gdzie jechac na bali
Gdzie Jechać Na Wakacje za Granicę 2021 – TOP 12 Pomysłów. 23 kwietnia 2019. dodane przez: Dorotka. 173 komentarze. Całe lato jest bonusem i musisz je spędzić tak, aby potem nie żałować. Dzielimy się pomysłami, pojechać nad morze, gdzie szukać egzotycznych rzeczy i jak się zrelaksować niedaleko domu, aby nie wydawać dużo
Ola / 14 lipca 2020. Bali to noclegowy raj! Znajdziesz tu zarówno tanie warungi czy guest house’y jak i luksusowe wille z prywatnymi basenami. To ile wydasz pieniędzy na nocleg zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że miejsce pobytu na Bali może mieć duży wpływ na to jakie wrażenia przywieziemy z
Tylko na własną odpowiedzialność można także odwiedzać miejsca zgromadzeń publicznych. Choć ocenia się, że jest tu względnie bezpiecznie a ataki nie są wymierzane w turystów, nie należy ignorować ostrzeżeń. Gdzie nie jechać na wakacje i jak się zabezpieczyć, jeśli odwiedzenie zagrożonego miejsca jest wielkim marzeniem?
Natomiast najdroższa oferta o tych samych parametrach to koszt 13658.00 zł za osobę. Biorąc pod uwagę wszystkie aktualne oferty, wyliczyliśmy, że średni koszt wakacji na Bali (7 dni, 1 osoba dorosła, All Inclusive, 4 gwiazdki hotel) wynosi 7493.65 zł. Restauracje. Ceny w restauracjach na Bali są średnio 43% niższe niż w Polsce
5/5 Szlak Tatarski: podlaski orient. Tatarzy, czyli podlascy muzułmanie to niepowtarzalna mniejszość etniczna, wpisana w polską historię od setek lat. Dziś w głównej mierze zamieszkują Białystok, ale ich rodowymi gniazdami są wsie w okolicach Sokółki i Krynek. To właśnie tam nieodmiennie od 1679 r.
Wie Gut Kann Ich Flirten Test. Bali zwiedzaliśmy wynajętym samochodem. Plan był taki, by jak najwięcej zobaczyć w krótkim czasie. Nie interesowało nas imprezowanie a typowe zwiedzanie. Pobyt na tej wyspie był ciekawym doświadczeniem, na pewno jest to wymarzone miejsce dla surferów, oferuje też sporo do zobaczenia dla dzień w raju: Lembongan – wyspa hodowców alg (RELACJA) >>Jedna noc w tropikalnym lesie: królestwo orangutanów (RELACJA) >>Jednak osobom szukającym stacjonarnego wypoczynku przy plaży, a jednocześnie nie będącym imprezowiczami, Bali bym odradził. Jest wiele innych miejsc z łatwiejszym dojazdem, nie mniej egzotycznych, a na pewno mniej zadeptanych. Samochód wynajęliśmy w Wirasana Mobi w Sanur ( Nie mieliśmy wcześniejszej rezerwacji. Przyjechaliśmy na miejsce taksówką z lotniska w Denpasar (80 tys. IDR ~ 26 PLN) i tu na parkingu oglądaliśmy auta. Gdy upatrzyliśmy sobie konkretny model i egzemplarz (Toyota Avanza), niezbyt nowy, tak by ewentualne zniszczenia przez nas poczynione nie rzucały się za bardzo w oczy, zaczęliśmy negocjacje finansowe. Skończyło się na 200 tys. IDR za dzień (~67 zł), z cennikowych 250 auto dobrze sprawdziło się w podróży (czworo pasażerów plus bagaże), wysokie zawieszenie pozwalało nam jechać mniej uczęszczanymi szlakami, mała moc nie była problemem, bowiem na balijskich drogach zdecydowanie nie było gdzie rozwinąć wyższych prędkości. W aucie po paru dniach zepsuła nam się klima i światła tylne. Prawdopodobnie jakieś zwarcie, ale zepsutych bezpieczników nie zlokalizowaliśmy. Przy oddawaniu auta, nikt z tego powodu problemów nie robił. W umowie zapisana była kaucja 200 euro (bez depozytu lub blokowania karty).Do wypożyczenia auta na Bali niezbędne jest za to międzynarodowe prawo jazdy (do wyrobienia w tydzień w urzędzie gminy, koszt 30 zł) i wiara w swoje umiejętności za kierownicą. Na Bali obowiązuje ruch lewostronny. W obszarze Ubud – Denpasar – Kuta ruch jest bardzo intensywny, stanie w korkach to norma. Na ulicach jest mnóstwo skuterów, które wyprzedzają zarówno z lewej jak i z prawej strony auta. Drogi mniej uczęszczane często są trudne techniczne, wąskie i kręte, zjazdy i podjazdy. W trakcie naszych podróży widzieliśmy dwie kolizje, obie z udziałem skutera i samochodu. W jednym przypadku wina była po stronie skuterzysty, w drugim samochodu, który po prostu zepchnął skuter do rowu. Widzieliśmy też jedno auto, które zawisło na zawieszeniu na jednym z zakończyliśmy formalności związane z wynajęciem auta ruszyliśmy do Ubud, które w relacjach wielu internautów opisywane było jako klimatyczne z artystycznym duchem, pięknymi wąwozami wokół i małpim gajem nieopodal. Naszym oczom przedstawił się jednak widok niczym z ulic Mielna – tłok i wszechobecne kramy z tandetą. Również przyroda, po wcześniejszym pobycie na Sumatrze, nie robiła tu na nas wrażenia. Po kilku godzinach stwierdziliśmy, że to nie miejsce dla nas i ruszyliśmy dalej do Gunung Kawi, świątyni położonej nieopodal Tampaksiring (parking 5 tys. IDR ~1,7 zł).Gdy przebrnęliśmy przez tłum naganiaczy i naciągaczy naszym oczom ukazała się malownicza dolina, na zboczach której rozciągały się zielone tarasy ryżowe. Wejście do świątyni kosztuje 15 tys. IDR (~5 zł), wypożyczenie sarongów (kawał materiału, którym oplata się wokół niczym suknią) – co łaska. Jak się później okazało warto tu było kupić sarong (od przekupek za 1 dolara), bowiem wszędzie indziej ceny były wyższe, a przy zwiedzaniu świątyń hinduistycznych jest niezbędny. Przy Gunung Kawi można też kupić oryginalne rękodzieło, nam szczególnie do gustu przypadły osłony na świece wykonane z orzechów kokosowych. Świeca nimi przykryta rzuca na ściany pomieszczenia fantastyczne w kolorowe sukienki ruszyliśmy w dół wąwozu po stromych schodach. Na dnie doliny znajduje się kompleks wykutych w skale candi (fasady świątyń) położonych po dwóch stronach rzeki. Pomniki te upamiętniają członków królewskiej dynastii Warmadewa. Miejsce jest bardzo fotogeniczne, ponieważ niezbyt łatwo tu dojechać, mogliśmy cieszyć się pobytem nieomal w samotności. Dzień chylił się już ku zmierzchowi, postanowiliśmy ruszyć w dalszą drogę w poszukiwaniu miejsca na nocleg. Zamarzyła nam się lokalizacja nad morzem, z przewodnika Lonely Planet wiedzieliśmy, że na wschodnim wybrzeżu znajduje się piękna plaża Pasir Putih w rejonie miasta Candidasa i w tamtej okolicy postanowiliśmy szukać dachu nad prowincję Gianyar i dotarliśmy już po zmroku do wybrzeża. Tu zdaliśmy się na Lonely Planet, które rekomendowało nocleg w Amarta Beach Inn Bungalows, parę kilometrów na południe od Candidasy. Lokalizację nie łatwo było znaleźć, ale w końcu się udało. Krótki rzut oka na bungalowy, negocjacje cenowe (150 tys. za dwójkę ~48 zł za śniadaniem) i już nieśliśmy rzeczy do pokojów. Jak dobrze pokierował nas przewodnik zorientowaliśmy się dopiero następnego dnia rano w świetle dziennym. Bungalowy i lokalizacja tak nam się spodobały, że zostaliśmy tu na 3 następne noce. Bungalowy od oceanu oddzielał tylko porośnięty palmami trawnik, same domki były w fajnym standardzie, z łazienką pod gołym niebem :). Wieczór uprzyjemnił nam masaż w altance tuż nad oceanem (50 tys. ~16 zł za godzinę).O poranku podjęliśmy decyzję, że tu zakładamy bazę wypadową i stąd będziemy w najbliższych dniach wypuszczać się na zwiedzanie. Plan na ten dzień zakładał odwiedzenie Pura Besakih („Matka Świątyń”) kompleksu świątynnego położonego na zboczu wulkanu Gunung Agung (3142 m Mimo, że kompleks w prostej linii od naszej „bazy” dzieliło niespełna 50 km przekonaliśmy się, że na pokonanie tej drogi potrzeba wielu godzin jazdy po wąskich, krętych górskich drogach. Co gorsza w strumieniach deszczu, bowiem na wysokości 700-800 m wjechaliśmy w strefę chmur, które towarzyszyły nam przez długi czas. Ulewa zaowocowała tym, ze w kilku miejscach na drogę osunęły się zwały ziemi i błota, co jeszcze bardziej utrudniało to droga była atrakcją sama w sobie (Sideman Road), górskie wioski, tarasy ryżowe malowniczo położone na zboczach wulkanu, cała ta pulsująca życiem zieleń wyłaniające się z chmur i mgły. Efekt WOW mieliśmy na twarzach przez całą drogę. Gdy dojechaliśmy do bardziej uczęszczanego szlaku zrobiliśmy postój obiadowy na jakimś lokalnym bazarku. Białasy tu jedzące w przydrożnym warungu budziły uśmiech miejscowych, co jak na turystyczne Bali było rzadkością. Nie mam pojęcia co jedliśmy, pokazałem tylko na talerz jednego z miejscowych i na migi wytłumaczyłem, że chcę to samo. Było dobre i gęsto polane sosem orzechowym. Tu też na bazarze kupiliśmy sarongi, które jak się okazało do zwiedzania Pura Besakih nie były trasy do Pura Besakih pokonaliśmy zgodnie ze wskazówkami Lonely Planet, pojechaliśmy w przeciwną stronę niż pokazywał drogowskaz (wybór drogi na Kintamani), dzięki czemu dojechaliśmy od strony, z której dociera znacznie mniej turystów, a co za ty idzie, od strony, z której jest mniej naciągaczy i naganiaczy. Polecam tę drogę. Parking kosztował tu 12 tys. a bilety 10 tys. rupii od tym miejscu właśnie spotkała nas największa natarczywość, ze strony naciągaczy, z jaką mieliśmy do czynienia na Bali. Poza ofertą kupna wszystkiego co możliwe, plagą jest tu „związek przewodników” nazywających siebie strażnikami świątyń, którzy proponują usługę odpłatnego oprowadzenia po kompleksie. Niby uczciwy sposób na zarobienie pieniędzy, ale natarczywość z jaką proponują swoje usługi przekracza wszystkie granice. Wszelkie próby grzecznej odmowy i podziękowania kończą się fiaskiem, trzeba mieć stalowe nerwy, albo po prostu sprzedać oferentowi kopniaka w cześć ciała gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę, by zrozumiał, że nie mamy ochoty spędzać z nim czasu i płacić za jego pozbyć się ich udało po dobrych 30 minutach, byli gotowi przyjąć płatność nawet w złotówkach, co lepsze dobrze znali ich kurs w przeliczeniu na indonezyjskie rupie. Myślę, że 90% turystów wymięka i płaci haracz. Fakt, że bez użycia przemocy udało nam się pozbyć nagabywaczy i to, że chmury lekko opadły pozwalając przebić się słońcu znacznie poprawił nam humory i pozwolił cieszyć się zwiedzaniem kompleksu 23 świątyń. Snując się po ich zakamarkach spokojnie można spędzić wiele ciekawych godzin. Zakończenia naszego tu pobytu przyspieszył deszcz, który ponownie o sobie przypomniał. Mimo że wrażeń jak na jeden dzień mieliśmy już sporo, postanowiliśmy pojechać jeszcze w stronę Danau Bator, jeziora w wulkanicznym również dali nam się w kość sprzedawcy wszystkiego co możliwe, jednak po doświadczeniach z Pura Besakih, byliśmy już znieczuleni na ich obecność. Za to w końcu dopisała nam pogoda i szczyty wulkanów wynurzyły się z chmur ukazując naszym oczom zbocza przypominające krajobraz księżycowy, okalające malownicze jezioro w środku krateru. Wieczór nadchodził już dużymi krokami, na powrót zdecydowaliśmy się prostszą drogą. Do naszej „bazy” wracaliśmy już późno po zmierzchu, lecz przed końcem dnia czekała na nas jeszcze się, że w bocznej, ciemnej drodze prowadzącej do Amarta Beach Inn wieczorem działa warung, w którym żywią się tylko miejscowi, a który serwuje najlepsze dania, jakie jedliśmy na Bali. Żywiliśmy się tu jeszcze w następnych dniach, za każdym razem po posiłku oblizując się ze smakiem. Polecam zwłaszcza nasi goreng za 15 tys. (5 zł). Przy posiłku zdecydowaliśmy, że rezygnujemy z próby wejścia na Gunung Agung, przy pogodzie, która panowała w wyższych partiach górskich (chmury i deszcz) wspinaczka nie miałaby dzień był naszym najprzyjemniejszym na Bali. Zaczęliśmy od wioski Bali Aga, rdzennych mieszkańców wyspy, przynajmniej tak reklamował ją przewodnik „Wyborczej”. Okazała się jedną wielką cepelią i długo tu nie zabawiliśmy. Dalej ruszyliśmy w stronę Pasir Putih (dosłownie biały piasek), ponoć jednej z najpiękniejszych plaż na Bali. Znalezienie jej nie jest proste, należy jechać drogą z Candidasy do Amlampury i w miejscowości Perasi przy znaku Virgin Beach Club skręcić w drogę w stronę oceanu. Droga ta doprowadzi nas do świątyni, gdzie miejscowy mnich pobiera opłatę za przejazd (5 tys.). Ostatnie 500 metrów w stronę plaży to już droga tylko dla samochodów z wysokim tylko wysiedliśmy z auta, do naszych uszu dobiegł dźwięk muzyki gamelanów. Okazało się, że na plaży odbywa się hinduistyczna uroczystość religijna, co dodatkowo dodało uroku temu i tak pięknemu miejscu. Sama plaża rozciąga się kilkaset metrów miedzy klifami, woda jest cieplutka, fale spore. Świetne miejsce na relaks, spędziliśmy tu urocze przedpołudnie. Jednak plan dnia był napięty, czekały nas kolejne atrakcje, czas było ruszać w dalej drogą na Amlampurę a później w stronę oceanu do Taman Ujung, Pałacu na Wodzie. Sam pałac to rekonstrukcja, bowiem oryginalna budowla uległa zniszczeniu w trzęsieniu ziemi. Mimo to, jest uroczym miejscem, mi kojarzył się trochę z japońskimi ogrodami, a trochę z warszawskimi Łazienkami. Nieopodal na zboczu znajduje się duży kompleks bungalowów popadających w ruinę. Dowiedzieliśmy się, że ich stan to pokłosie zamachów na Bali. Spadek turystyki po tych wydarzeniach przyczynił się do plajty Ujung dalsza nasza droga wiodła mało uczęszczana trasą po zboczu góry Seraya wzdłuż oceanu do miejscowości Amed. Po drodze spotkaliśmy tylko dwa pickupy, pełniące rolę miejscowego środka transportu zbiorowego. Mimo że trasa miała tylko około 30 kilometrów pokonanie jej zajęło nam dwie godziny. Po drodze czekały takie niespodzianki, jak rzeka przelewająca się górą drogi. Po co budować most? :). Niezbyt optymistycznie wyglądał wskaźnik poziomu paliwa w baku. Byliśmy bardzo zaskoczeni, gdy na tej trasie znaleźliśmy stację benzynową. Radość jednak była przedwczesna, bowiem stacja owszem był, tylko paliwa nie było. Na szczęście rezerwa w zbiorniku okazała się wystarczająca, by dojechać do następnej, już w bardziej zaludnionej minęliśmy cypel Ibus krajobraz istotnie się zmienił, wzdłuż drogi zaczęły się pojawiać wioski rybackie wraz ze swoim folklorem – rybakami suszącymi wielometrowe sieci wzdłuż drogi i łódkami tak gęsto pokrywającymi plaże w zatoczkach, że przesłaniały je Amed zawróciliśmy na południe w stronę Tirtagangga – miejscowości, w której znajdują się Łaźnie Królewskie. To baseny kąpielowe zasilane źródlaną wodą, jak się okazało cieszące się wielką popularnością wśród miejscowych, którzy właśnie świętowali tu jakąś uroczystość religijną (mam wrażenie, że na Bali codziennie jest jakaś uroczystość religijna). Droga do „domu” okazała się trudniejsza niż sądziliśmy, bowiem tę samą trasę co my obrała pielgrzymka osób przy muzyce powracających z Królewskich Łaźni. Wlekliśmy się więc w żółwi tempie równolegle do dnia z żalem zostawiliśmy Amartę i ruszyliśmy w kierunku północnej Bali. Dzięki temu, że znaliśmy już lokalne drogi, przeprawa przez Gianyar, Penelokan, Kubutambahan zajęła nam tylko około czterech godzin. Po drodze kupiliśmy lokalne cukierki, w konsystencji przypominające nasze krówki, a wyprodukowane (ręcznie) z czarnego ryżu, zawinięte fikuśnie w liście. Pycha! Dzięki nim i pysznym mango podróż mijała szybko. Na północnym wybrzeżu planowaliśmy zatrzymać się w Lovinie i tu zakończyć naszą tegodniową podróż. Niestety wszystkie noclegi polecane przez Lonely Planet okazały się albo drogie, albo fatalne, a sama Lovina po prostu brzydka i brudna. Ponieważ dopiero było lekko po południu, postanowiliśmy jechać dalej na przystankiem była miejscowość Pamuteran, owszem dość sympatyczna, ale z astronomicznymi cenami. Przestawaliśmy wierzyć, że tę noc spędzimy pod dachem. Zapadła decyzja – jedziemy dalej, szukamy fajnego miejsca i rozglądamy się za noclegami. Droga na północnym wybrzeżu pozwalała na znacznie szybszą jazdę, niż wcześniej bardziej zbliżaliśmy się do zachodniego krańca wyspy, tym bardziej widoczne było, że lokalna społeczność jest tu w większości muzułmańska, a nie hinduistyczna jak w innych częściach Bali. Zabawnym incydentem po drodze była rozmowa z jednym z miejscowych, który w języku angielskim znał może 50 słów, ale bardzo chciał pomóc. Gdy po fiasku komunikacji, udałem, że zrozumiałem jego przekaz, podziękowałem mu uprzejmie i podkreśliłem, że bardzo dobrze mówi po angielsku, jego bezzębną twarz rozpromienił uśmiech zadowolenia od ucha do dojechaliśmy do zachodniego krańca Bali, miejscowości Gilimanuk, skąd odchodzą promy do odległej zaledwie o 5 kilometrów Jawy, a miejsca, w którym chcielibyśmy zostać nie znaleźliśmy. Wobec tego zdecydowaliśmy jechać wzdłuż południowego wybrzeża z powrotem w stronę Kuty, póki starczy nam sił. Wreszcie upragniony nocleg znaleźliśmy 2 kilometry za Medewi, miejscowości cieszącej się popularnością wśród surferów. Ponownie pomocne było Lonely Planet i rekomendowany w przewodniku Homestay CSB (miejscowość Pulukan). Niestety zadziałała tu ogólnie przyjęta na Bali zasada – im późniejsza pora dnia, tym droższe noclegi. Po długich negocjacjach zapłaciliśmy 200 tys (~60 zł) za duży pokój z balkonem i klimą + śniadanie w fajne to było miejsce, okazało się dopiero, gdy obudziliśmy się o poranku. Z naszego balkonu roztaczał się piękny widok na pola ryżowe i ocean. Zachwycający. Długo zwlekaliśmy ze śniadaniem siedząc na balkonie i zachwycając się widokami. Przy posiłku poznaliśmy parę szwajcarskich surferów, którzy w CSB zatrzymali się na… miesiąc. Okazało się, że cena przy takim czasie pobytu może być znacznie niższa. Z wyboru miejsca byli bardzo zadowoleni. Według nich warunki do surfingu są w Medewi doskonałe, a atmosfera w CSB bardzo się, czy też nie zostać tu na dłużej, jednak chęć poznania czegoś nowego zwyciężyła. Pierwszym punktem dnia była świątynia Tanath Lot, ponoć najczęściej na Bali fotografowane miejsce. Gdy dotarliśmy do celu zrozumieliśmy dlaczego. Świątynie usytuowane są na wysokich, nadmorskich klifach powalają swoim pięknem i majestatem. Zdaję sobie sprawę, że jest to patetyczne zdanie, ale oddaje atmosferę tego miejsca. Mieliśmy też to szczęście, że w świątyniach właśnie odbywała się uroczystość (nie to, że nas to zaskoczyło, w końcu na Bali dzień bez uroczystości, to dzień stracony ;)), co jeszcze potęgowało klimat miejsca. Migawki naszych aparatów rozgrzały się do czerwoności, zanim opuściliśmy Tanath dnia mieliśmy spędzać w Legian i Kucie. Legian jest jeszcze w miarę przyjemne, zwłaszcza północna część, plaża tu naprawdę robi wrażenie, wiele kilometrów białego piasku. Jednak Kuta to syf, kiła i mogiła w czystym wydaniu. Tłumy, nieprzejezdne drogi, zawalona ludźmi plaża. Ma jednak jedną zaletę. Fala w Kucie jest doskonała do nauki surfingu, z czego część naszej grupy w następnych dniach postanowiła skorzystać (z pełnym zadowoleniem i sukcesami). Na dziś mieliśmy już dość Kuty, postanowiliśmy sprawdzić jak wygląda Denpasar i słynne bazary w tym mieście. Tu również nie wytrzymaliśmy długo: syf, kiła i mogiła, z tym, że w wykonaniu lokalsów a nie Denpasar czmychnęliśmy na południe na półwysep Bukit. Tu największe wrażenie zrobiła na nas plaża Balangan – oddalona od cywilizacji, z białym piaskiem i palmami, bez bungalowów odgradzających ją od lądu, za to z przyjemnymi knajpkami, prowadzonymi przez wyluzowanych surferów. Jakiż kontrast od tego, co widzieliśmy w Kucie. Tu też przy piwie Bintang doczekaliśmy zachodu słońca i postanowiliśmy: dość Bali, wracamy relaksować się na wyspę the flash player here: praktyczne:Opłata lotniskowa: przy wylocie z Bali obowiązuje opłata lotniskowa, 150 tys (50 zł), płatna samochodu: Wirasana Mobi w Sanur ( paliwa: poniżej 2 zł za litr korzystaliśmy z dwóch książek. Lonely Planet „Bali&Lombok” 12. edycja kwiecień 2009, w którym niestety wiele informacji i zwłaszcza cen było już przeterminowanych. Dzięki przewodnikowi jednak parę razy znaleźliśmy przydatne informacje, ale kilka też razy prowadził nas na manowce. Na pewno w trakcie podróży po Bali warto go mieć, ale nie traktować informacji tam podanych jako 100-procentowo pewnych. Drugą książką, którą ze sobą zabraliśmy było „Bali – Podróże Marzeń” z bibliotek „Gazety Wyborczej”. Ta pozycja, poza dużą porcją fikcji literackiej w słabym wydaniu ma jeden atut – mapy. Co prawda dość stare, bez nowych dróg, ale za to w miarę dokładne. W połączeniu ze szkicami z Lonely Planet pozwalały nam gubić się nie częściej niż 3 ray dziennie. Mapy drogowe, które można kupić na Bali można wykorzystać co najwyżej jako papier toaletowy, do nawigowania na pewno się nie Amarta Beach Inn Bungalows ( sprawdziłem teraz, że cena przy rezerwacji interentowej to 30 dolarów za dwójkę, jak widać znacznie lepszą cenę (50% taniej) można wynegocjować na miejscu, ryzykuje się jednak to, że nie będzie wolnych miejsc. Namiarów na CSB Homestay poza numerem telefonu z Lonely Planet nie mam.
Wakacje Co do zasady każdy z nas przynajmniej raz do roku może liczyć na dłuższy urlop. W zależności od tego jakie mamy inne zobowiązania wybieramy sobie termin na wakacyjny wyjazd. osoby z dziećmi najczęściej korzystają z urlopu w okresie od lipca do sierpnia, gdyż zwyczajnie w tym czasie dzieci mają przerwę w szkole. Z tego też powodu w tym okresie możemy zaobserwować wzmożony ruch turystyczny. Jeśli nie mamy potrzeby dopasowywać się terminem urlopu pod przerwę wakacyjną dzieci, na wakacje możemy udać się w dowolnym terminie w roku. Coraz częściej wybieramy zagraniczne wojaże, dlatego też bez problemu znajdziemy miejsce gdzie będziemy mogli cieszyć się wysokimi temperaturami nawet gdy w kraju jest zima. Jeśli właśnie zastanawiacie się gdzie jechać na urlop, wyspa Bali jest naszą propozycją. Gdzie jechać na urlop – wyspa Bali Przede wszystkim, niezależnie od tego w jakim terminie wypada wasz urlop. w tym miejscu możecie liczyć na świetną pogodę. Wyspa Bali to miejsce gdzie przez cały rok odnotowujemy wysokie temperatury i pełne słońca dni. Jeśli Twoim marzeniem są codzienne kąpiele słoneczne i błogi relaks na piaszczystych plażach nad brzegiem oceanu to będzie idealne miejsce. Nie wiesz gdzie jechać na urlop? Wyspa Bali na pewno spełni oczekiwania nawet najbardziej wybrednych turystów. Wystarczy, że spojrzysz na zdjęcia, a już zakochasz się w tym miejscu. Więc co będzie kiedy już tam dotrzesz? Atrakcje Bali Poza plażami z białym piaskiem oraz ciepłym oceanem, wyspa Bali to miejsce gdzie możemy zobaczyć najpiękniejsze na świecie rafy koralowe. Polecamy więc nurkowanie w oceanie bądź chociażby rejs statkiem rybacki. Warto także oddalić się od centrum aby zobaczyć uprawy pola ryżowego, odsalanie wody i codzienne życie mieszkańców wyspy. Wyspa Bali ma także swoją religię, odrębną od innych miejsc w Indonezji. To co przede wszystkim ją wyróżnia to bardzo duża liczba świątyń, które znajdziemy w każdym zakątku wyspy. Pochodzą one z różnych lat więc jest co oglądać. Pasma lasów tropikalnych czy jeziora kraterowe, to również coś co warto zobaczyć. Ponadto, dla miłośników nocnych rozrywek, wyspa Bali oferuje miejscowe dyskoteki, które zapewnią nam rozrywkę w miejscowym klimacie. Kiedy zastanawiasz się gdzie jechać na urlop – wyspa Bali, jest ciekawą propozycją zarówno dla amatorów plażowego lenistwa, atrakcyjnych wycieczek i zwiedzania jak i miłośników nocnego życia. Nie czekaj dłużej i poznaj to miejsce bliżej.
Ostrzeżenia dot. COVID-19 Bezpieczeństwo Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza wszelkie podróże na tereny, na których czynne są wulkany. Miejscowe władze ustanowiły tam specjalne strefy zamknięte: w odległości 4 kilometrów od krateru góry Agung we wschodniej części Bali, w odległości 7 kilometrów od krateru góry Sinabung w regencji Kalo, Sumatra Północna. Odradzamy podróże, które nie są konieczne: do prowincji Środkowe Sulawesi i Papua, w których działają uzbrojone grupy i może dochodzić do starć z siłami rządowymi (Palu, stolica Środkowego Sulawesi, została ponadto zniszczona w wyniku tsunami we wrześniu 2018 r.), na zachodnie i wschodnie wybrzeże Cieśniny Sundajskiej w prowincji Lampung (wschodnia część Sumatry) i prowincji Banten (zachodnia część Jawy), które zostało zniszczone w wyniku tsunami w grudniu 2018 r., po morzach Sulu i Celebes, gdzie istnieje zagrożenie piractwem. Na pozostałym terytorium Indonezji zalecamy zachowanie szczególnej ostrożności. Zagrożenie terroryzmem w Indonezji, w tym Dżakarcie i na Bali, jest znaczące, pomimo zdecydowanych kroków podejmowanych przez miejscowe władze. Ostrożność należy zachować w szczególności w miejscach, które mogą być celami ataków (hotele, restauracje, kluby nocne, targi i centra handlowe). Poziom zagrożenia może wzrastać w okolicach indonezyjskich i międzynarodowych świąt. Na Papui i Papui Zachodniej dochodzi do starć ruchu separatystycznego z władzami. Ostatnia eskalacja napięć miała miejsce w sierpniu 2019 r. Podczas starć z policją w miejscowościach Wamaena i Jayapura zginęło 21 osób. Odwiedzający prowincję Aceh powinni szczególnie uważać, aby nie obrażać lokalnych uczuć religijnych (np. nie pić alkoholu, nie uprawiać hazardu, unikać noszenia obcisłych i skąpych ubrań). Zalecamy unikanie zgromadzeń, zwłaszcza wieców politycznych. Na terenie Indonezji dochodzi do trzęsień ziemi i erupcji wulkanów. Możliwe są również tsunami. W wyniku tsunami w 2004 r. w Indonezji zginęło ponad 130 tys. osób. Informacje i porady, jak zachować się w razie trzęsienia ziemi, wybuchu wulkanu lub tsunami, znajdziesz na stronie. Największe klęski żywiołowe w ostatnim czasie: W grudniu 2018 r. duże tsunami uderzyło w wybrzeża Cieśniny Sundajskiej w prowincji Lampung (wschód Sumatry) i prowincji Banten (zachód Jawy). We wrześniu 2018 r. doszło do trzęsienia ziemi i tsunami w prowincji Środkowe Sulawesi. Zginęło ponad tysiąc osób. W lipcu i sierpniu 2018 r. doszło do trzęsień ziemi w okolicach wysp Lombok i Gili. Zginęły setki osób. Doszło do znacznych zniszczeń. Trzeba było ewakuować turystów. W sierpniu trzęsienie ziemi o sile 6,9 stopnia nawiedziło południowo-zachodnie wybrzeże Jawy, docierając do wielu obszarów, w tym Dżakarty. Jeśli potrzebujesz pomocy w nagłych wypadkach, skontaktuj się z Ambasadą RP w Dżakarcie lub z konsulatami honorowymi. Ze względu na wielkość kraju i oddalenie niektórych obszarów wsparcie konsularne w niektórych częściach Indonezji może być utrudnione. Najważniejsze numery ratunkowe: 111 lub 112 – policja, 118 lub 119 – pogotowie ratunkowe, 113 – straż pożarna, 0361 7540599 lub 0361 224111 – policja turystyczna na Bali, 021 526 4073 – policja turystyczna w Dżakarcie. Apelujemy: zgłoś swoją podróż w systemie Odyseusz. Wjazd i pobyt Na jakim dokumencie podróży można przekroczyć granicę? Paszport TAK Paszport tymczasowy NIE Dowód osobisty NIE Jaka jest wymagana minimalna ważność dokumentu podróży? Minimalna ważność dokumenty podróży to 6 miesięcy w momencie wjazdu do Indonezji. Pamiętaj: dokument paszportowy musi być ważny minimum 6 miesięcy również przy wyjeździe z Indonezji. Czy trzeba wyrobić wizę? Procedura ubiegania się o indonezyjską e-wizę jest następująca: 1. Odwiedź 2. Zarejestruj się Wprowadź dane i prześlij wymagane dokumenty (osoba fizyczna/korporacyjna); Poczekaj na powiadomienie e-mail zawierające nazwę użytkownika i hasło. 3. Złóż wniosek o wizę Zaloguj się przy użyciu nazwy użytkownika i hasła; Wybierz rodzaj wizy, o którą chcesz się ubiegać, wprowadź dane i prześlij wymagane dokumenty; Dokonaj płatności PNBP – płatności dokonuje się za pomocą pośrednika indonezyjskiego, nie można dokonać jej bezpośrednio; można również dokonać płatności za wizę bezpośrednio po przylocie na lotnisku (np. Soekarno Hatta w Dżakarcie) – możliwa jest wypłata kwoty w bankomacie i uiszczenie jej przed przekroczeniem granicy; Jeśli wniosek zostanie zaakceptowany, powiadomienie zostanie wysłane e-mailem. Od kwietnia 2022 r. obowiązują wizy turystyczne on arrival dla obywateli RP. Punkty wjazdowe do Indonezji, w ramach których wydawane są wizy on arrival (nazwa wizy: Visit Visa on Special Arrival for Tourism): (1) Lotniska Soekarno Hatta w Dżakarcie, Ngurah Rai na Bali, Kualanamu na Sumatrze Północnej, Juanda we Wschodniej Jawie, Hasanuddin w Południowym Sulawesi, Sam Ratulangi w Północnym Sulawesi oraz Yogyakarta w DI Yogyakarta. (2) Porty morskie Terminal Morski Nongsa w Archipelagu Riau, Batam Center w Archipelagu Riau, Sekupang w Archipelagu Riau, Citra Tri Tunas w Archipelagu Riau, Marina Teluk Senimba w Archipelagu Riau, Bandar Bentan Telani Lagoi w Archipelagu Riau, Bandar Seri Udana Lobam w Archipelagu Riau oraz Świątynia Sri Bintan na Archipelagu Riau. (3) Transgraniczne punkty kontroli imigracyjnej Entikong w Zachodnim Kalimantanie, Aruk w Zachodnim Kalimantanie, Mota'in we wschodniej Nusa Tenggara oraz Tunon Taka w Północnym Kalimantanie. Czy są inne, dodatkowe wymogi dotyczące wjazdu? Obostrzenia związane z COVID-19 znajdziesz w czerwonej ramce na górze strony. Czy jest wymagana pisemna zgoda rodziców/opiekunów prawnych na podróż dziecka z osobą trzecią? Podróż dziecka z osobą trzecią możliwa jest po złożeniu oświadczenia o zgodzie na podróż przez oboje rodziców dziecka. Oświadczenie o zgodzie należy sporządzić w języku angielskim. Zasady pobytu Visit Visa on Special Arrival for Tourism umożliwia pobyt w Indonezji przez 30 dni od momentu wjazdu do kraju. Wizę można przedłużyć w indonezyjskim urzędzie imigracyjnym 1raz, o 30 dni. Pamiętaj: przedłużenia należy dokonać w ciągu pierwszych 30 dni pobytu. Ubezpieczenie We własnym interesie przed rozpoczęciem podróży każdy turysta powinien się ubezpieczyć. W prywatnych szpitalach i klinikach koszty usług medycznych są bardzo wysokie. Niektóre polskie agencje ubezpieczeniowe wydają polisę, która w razie choroby obejmuje jedynie pokrywanie rachunków za usługi medyczne po powrocie do kraju, Tymczasem indonezyjskie placówki medyczne wymagają natychmiastowego pokrycia kosztów leczenia. Ubezpiecz się w firmie, która ma własnych wiarygodnych przedstawicieli na terenie Indonezji i na bieżąco opłaca świadczone usługi medyczne. Warto rozważyć ubezpieczenie, które pokrywa koszty transportu lub ewakuacji medycznej w przypadku skomplikowanych urazów lub chorób. Zdrowie Indonezja nie wymaga szczepień. W sprawie szczegółowej i aktualnej informacji dotyczącej szczepień skontaktuj się z wojewódzką stacją sanitarno-epidemiologiczną lub specjalistą ds. medycyny tropikalnej. Do zagrożeń sanitarno-epidemiologicznych należą: pasożyty układu trawiennego, dur brzuszny, biegunka, żółtaczka typu A i B. Należy pamiętać, że woda w kranie nie nadaje się do picia. Pij wodę butelkowaną lub przegotowaną, unikaj kostek lodu w napojach oraz surowych i niedogotowanych potraw. Dzieci nadal chorują tu na polio i odrę. W większości prowincji istnieje zagrożenie wścieklizną u psów (szczególnie na Bali). Poza dużymi skupiskami ludzkimi występuje zagrożenie malarią (niskie ryzyko na Jawie i Bali). W dużych miastach można zarazić się gorączką krwotoczną denga. Liczba zachorowań wzrasta szczególnie w okresie pory deszczowej od października do kwietnia, nie ma skutecznego środka zabezpieczającego przed zakażeniem. W przypadku podróży poza Jawę i Bali miejscowe władze zalecają profilaktyczne przyjmowanie lekarstw antymalarycznych oraz zwracanie uwagi na dobre zabezpieczenia przeciw komarom. Pojawiają się ogniska ptasiej grypy wywołanej szczepem wirusa grypy H5N1. Opieka medyczna, zarówno państwowa, jak i prywatna, jest płatna. Poziom usług, zwłaszcza w szpitalach państwowych, jest niezadowalający; znacznie lepszy jest w klinikach prywatnych. Koszt wizyty lekarskiej wynosi przeciętnie od 20 do 50 USD (w nagłych i ciężkich przypadkach - do 200 USD). Koszt jednej doby pobytu w szpitalu – od 15 USD w szpitalu państwowym (np. Szpital Wydziału Medycyny Uniwersytetu Indonezja Cipto Mangkusumo w Dżakarcie) do 250 USD w prywatnej klinice. Przeciętny koszt pobytu w szpitalu wynosi 150 USD dziennie, nie licząc opłat za usługi medyczne, badania laboratoryjne i lekarstwa. W miarę możliwości korzystaj ze sprawdzonych placówek medycznych. W Dżakarcie są to szpital MMC, MEDISTRA, PONDOH INDAH, MEDICALOKA, SOS, SILOAN oraz Przychodnia w Ambasadzie Niemieckiej. Niektóre mają swoje filie rozsiane po całym kraju (SOS, SILOAN). Jeśli poważnie zachorujesz lub potrzebujesz operacji, warto jechać do sąsiednich krajów, Singapuru lub Bangkoku. Poziom usług medycznych jest tam wyższy. Niektóre europejskie urzędy ds. zdrowia sklasyfikowały Indonezję jako narażoną na ryzyko przeniesienia wirusa Zika. Więcej informacji i porad można znaleźć na stronie internetowej National Travel Health Network and Center - W lutym 2019 r. globalna inicjatywa na rzecz zwalczania polio zgłosiła dwa przypadki genetycznie powiązanego krążącego wirusa polio pochodzącego ze szczepionki (cVDPV) typu 1 w prowincji Papua. Przed podróżą najlepiej wykupić ubezpieczenie podróżne i medyczne. Żadne publiczne szpitale w Indonezji nie mają międzynarodowej akredytacji. Ceny leczenia szpitalnego zależne są od jakości usług oraz zakwaterowania. Szpitale publiczne oraz placówki specjalistyczne są otwarte dla obcokrajowców, którzy nie są objęci żadnym rządowym systemem opieki zdrowotnej. Korzystając z usług szpitala publicznego, należy liczyć się z dużymi kosztami. Sprawdź, czy Twoje ubezpieczenie zdrowotne pokryje leczenie w całości. Ceny leczenia szpitalnego kształtują się od 1 500 000 IDR (ok. 100 USD) do 10 000 000 IDR (670 USD) za dobę. Koszty ogólnej konsultacji medycznej kształtują się na poziomie od około 400 000 IDR (27 USD) do 1 500 000 IDR (100 USD) dziennie. Ceny uzależnione są od standardu placówki, jaką wybierze pacjent. Unikaj alkoholu z nieznanych źródeł. W Indonezji odnotowano wiele zgonów i przypadków poważnej choroby turystów spowodowanej piciem napojów alkoholowych zanieczyszczonych metanolem. Niektóre europejskie urzędy ds. zdrowia sklasyfikowały Indonezję jako narażoną na ryzyko przeniesienia wirusa Zika. Więcej informacji i porad można znaleźć na stronie internetowej National Travel Health Network and Center. W lutym 2019 r. globalna inicjatywa na rzecz zwalczania polio zgłosiła dwa przypadki genetycznie powiązanego krążącego wirusa polio pochodzącego ze szczepionki (cVDPV) typu 1 w prowincji Papua. Przed podróżą zalecamy wykupienie ubezpieczenia podróżnego i ubezpieczenia medycznego. Indonezja nie posiada bowiem wysokiej jakości systemu opieki zdrowotnej. Żadne publiczne szpitale nie mają międzynarodowej akredytacji. Ceny leczenia szpitalnego zależne są od jakości usług oraz zakwaterowania. Szpitale publiczne oraz placówki specjalistyczne są otwarte dla obcokrajowców, którzy nie są objęci żadnym rządowym systemem opieki zdrowotnej. Korzystając z usług szpitala publicznego, należy liczyć się z dużymi kosztami. Zalecamy sprawdzenie, czy ubezpieczenie zdrowotne pokryje leczenie w całości. Ceny leczenia szpitalnego kształtują się od 1500000 IDR (ok. 100 USD) do 10000000 IDR (670 USD) za dobę. Koszty ogólnej konsultacji medycznej kształtują się na poziomie od około 400000 IDR (27 USD) do 1500000 IDR (100 USD) dziennie. Ceny uzależnione są od standardu placówki jaką wybierze pacjent. Zalecamy unikanie spożywania alkoholu z nieznanych źródeł. W Indonezji odnotowano wiele zgonów i przypadków poważnej choroby turystów spowodowanej piciem napojów alkoholowych zanieczyszczonych metanolem. Podróżowanie po kraju Szlaki komunikacyjne są bardzo zatłoczone i niebezpieczne. Ruch na drogach jest chaotyczny, czasami wręcz niebezpieczny. Kierowcy nie przestrzegają zasad ruchu drogowego. Zachowaj ostrożność, gdy poruszasz się autobusami i autokarami. Zgodnie z przepisami indonezyjskimi, cały czas należy mieć ze sobą dokument potwierdzający tożsamość (paszport). Jeśli podróżujesz do Papui Zachodniej, zwłaszcza w głąb prowincji, w rejony znajdujące się poza szlakiem najważniejszych atrakcji turystycznych, nadal musisz mieć specjalne zezwolenie (surat jalan). Uzyskasz je w kwaterze głównej policji w Dżakarcie lub regionalnych oddziałach policji w Manokwari, Nabire, Biak lub Jayapurze (Papua Zachodnia). Uzyskanie zezwolenia może potrwać kilka dni. Po przybyciu do prowincji zgłoś się do najbliższego posterunku policji. Przepisom tym nie podlegają dziennikarze, którzy uzyskali zezwolenie wydane przez MSZ Indonezji. Obowiązuje ruch lewostronny. Możesz używać międzynarodowego prawa jazdy. Jednak przy dłuższych pobytach, ze względu na korzystniejsze ubezpieczenie miejscowe, władze zalecają wyrobienie indonezyjskiego prawa jazdy. Poza stołeczną Dżakartą należy unikać podróżowania samochodem w nocy. Samochód można wypożyczyć w prywatnych wypożyczalniach na dowolny okres. Orientacyjna cena wynosi ok. 30-40 USD dziennie. Zdecydowanie bezpieczniejsze jest korzystanie z samochodu z wynajętym miejscowym kierowcą. Płacić trzeba w walucie miejscowej. W Indonezji jazda na motorze lub skuterze, chociaż popularna, jest bardzo niebezpieczna. Podstawowe zasady ruchu drogowego nie są przestrzegane, co jest przyczyną wielu wypadków, w tym śmiertelnych. Wypożyczane motocykle są w bardzo złym stanie technicznym. Jeśli pomimo tych okoliczności zdecydujesz się na jazdę wypożyczonym jednośladem, zachowaj szczególną ostrożność. Ograniczaj szybkość oraz zaopatrz się w profesjonalny kask motocyklowy. Najlepiej, aby był produkcji zagranicznej. Te powszechnie dostępne na indonezyjskim rynku nie spełniają podstawowych norm bezpieczeństwa. W Indonezji nie możesz używać polskiego prawa jazdy. Trzeba korzystać z międzynarodowego prawa jazdy wydanego w ramach konwencji wiedeńskiej. Zanim wynajmiesz pojazd, skonsultuj się z firmą ubezpieczeniową i potwierdź, czy w cenie jest ubezpieczenie. Cudzoziemcy zaangażowani nawet w niewielkie wykroczenia drogowe lub wypadki mogą być narażeni na wymuszenia. Rozważ zatrudnienie prywatnego kierowcy lub wynajęcie samochodu z kierowcą. Cło W Indonezji obowiązuje limit wwozu i wywozu obcych środków płatniczych stanowiących ekwiwalent 100 mln IDR (około 6,6 tys. USD). Jeśli przywozisz większą kwotę, wypełniasz deklarację celną. Musisz uzyskać zgodę Centralnego Banku Indonezyjskiego na wwiezienie wyższej kwoty. Nie wolno wwozić, wywozić ani posiadać narkotyków. Grożą za to surowe kary, łącznie z karą śmierci. Obowiązują ograniczenia i zakazy wywozu rzadkich gatunków lokalnej fauny i flory. Wątpliwości służb celnych może wzbudzić większa ilość lekarstw, jeśli nie mają one nazw międzynarodowych. Przy wyjeździe z Indonezji nie ma możliwości otrzymania zwrotu podatku VAT. Przepisy prawne Za posiadanie, przywóz lub wywóz narkotyków grozi kara śmierci. W prowincji Aceh wprowadzono muzułmańskie prawo szariatu, które w skrajnych przypadkach może się odnosić również do cudzoziemców wyznania niemuzułmańskiego. Zanim pojedziesz do tej prowincji, dokładnie sprawdź obowiązujące regulacje. Przydatne informacje W Indonezji dominuje islam. Wyjątek stanowią takie wyspy jak Bali, Sulawesi Północne (dawniej Celebes), Papua Zachodnia i Małe Wyspy Sundajskie. Niewskazane jest noszenie skąpych ubrań w dużych skupiskach miejskich, a szczególnie podczas zwiedzania miejsc kultu. Gdy wchodzisz do meczetów, pamiętaj o zdejmowaniu butów. Kobiety powinny okryć głowy chustą. Na wyspie Bali podczas zwiedzania świątyń buddyjskich i hinduistycznych należy nałożyć sarong. Udostępniany jest na miejscu, najczęściej bezpłatnie. Korzystając z taksówek, należy zwrócić uwagę, czy taksówkarz włączył taksometr i w żadnym razie nie godzić się na przejazd na podstawie tzw. umowy. Gotówkę najkorzystniej wymieniać w kantorach w dużych centrach handlowych lub dobrych hotelach. Należy dokładnie przeliczyć kwotę wydaną przez kasjera walutowego. W Indonezji pewnych trudności może przysporzyć wymiana dolarów amerykańskich, gdyż większość kantorów akceptuje tylko banknoty nowe i niezniszczone. Na Bali, Lombok i Gili odnotowano wiele przypadków śmiertelnego zatrucia alkoholem metylowym. Unikaj tanich pubów oferujących promocyjne drinki, w skład których wchodzi tradycyjny arak.
gdzie jechac na bali